Kampinos Forever :)

Dzisiaj zrobiliśmy kolejną odsłonę jazdy po lesie na rowerach mtb. Przyznam, że Scott Spark RC sprawuje się naprawdę super. Może trochę jeszcze dopasuje kierownice, mostek, ale to drobiazgi. Najfajniejsze, że pozwala kręcić mocno i szybko, wjazd na górki pełne korzeni nie jest problemem. Po prostu fantastycznie. Dzisiaj 2h38min, 52km.

Link do śladu: https://connect.garmin.com/modern/course/15537942

Zrzut ekranu 2017-06-17 o 16.40.15

Reklamy

MTB TROPHY – WHY?

Jak patrze na zdjęcia z tegorocznej edycji MTB Trophy 2017 to mówią sobie, że w kolejnym roku po prostu tam będę. W sumie nie wiem dlaczego, ale kolarstwo, mtb i góry szczególnie mnie interesują, od zawsze. Podziwiam tych co startują i chętnie do nich dołączę w kolejnym roku.

 

Bike Porn – Kross Level B+ KRT Edition

O tym, że firma Kross wyznacza w MTB swój własny styl już nikogo nie trzeba przekonywać, dlatego kibicuję im od wielu lat. Ale to co ostatnio ekipa z Przasnysza wykręciła to naprawdę robi wrażenie. Zresztą sami zobaczcie jak piękne malowanie ram i customizacja elementów zdobienia dopasowana jest do maszyn wyścigowych Mai Włoszczowskiej, Jolandy Neff i Bartka Wawaka. Cudo, po prostu cudo. I już się nie dziwię kiedy kolega dzwoni i pyta jakiego Krossa ma sobie kupić, żeby ścigać się w maratonach i czasem w XC.

Bike Porn – Scott Spark

Ach co to za maszyna. Przepiękny ścigacz. Zresztą sami zobaczcie.

Specyfikacja poniżej, a całość waży 9.1 kg

1 Rama – SCOTT SPARK 900 PR 29″ 17/M (HMX) (BB92) scott, Diffusion black
2 Koło / Przód – DTSWISS WXRC125AEIXS011452 XRC 1250 SPLINE 15/100 mm/TA CL – Ceramic bearing, carbon black
3 Koło / Tył – DTSWISS WXRC125NEDGS011453 XRC 1250 SPLINE 12/142 mm/TA CL – Ceramic bearing, carbon black
4 Amortyzaor – Rock Shox, SID XX World Cup, Solo Air 100 29″ MaxleLite15, White Motion, Control DNA XLoc Remote Right Carbon Str Tapered Disc(100 max travel) A3, Diffusion black
5 Tylny amor – DTSWISS X313 Carbon, Remote, Carbon black, 125g
6 Hamulce / Przód – SRAM, GUIDE RSC 950mm, Silver
7 Hamulce / Tył – SRAM, GUIDE RSC 1800mm, Silver
8 Tarcza / Przód – AVID CenterLine IS 180, Silver
9 Tarcza / Tył – AVID CenterLine IS 140, Silver
10 Zmiana biegów, SRAM, 11s XX1, Red Cable SRAM 4mm
11 Kaseta, SRAM, 11s XG-1199 10-42T XD core, NI PLATED
12 Łańcuch, SRAM, 11s PCXX1 118L Power Lock, Silver
13 Korba, SRAM, XX1 Q-factor 168 175 w Chain Ring Bolts, Black
14 Tarcza korba, SRAM, MTB 36T 11SPD, X-Sync, Silver/Black
15 Support, SRAM, GXP PressFit BB92 MTB
16 Siodło, SELLE, SLR KIT CARBONIO (carbon rale), Black
17 Sztyca SYNCROS, 31 6X400mm FL1,0 25mm, Carbon, Black
18 Obejma sztycy, CARBON TI, 34,9mm, Alu alloy, Anodized Red
19 Opony, SCHWALBE, Thunder Burt, 29 x 2,25
20 Dętki, ECLIPSE, 29″X1,5-2,25 58gr, Transparent
21 Kierownica, RITCHEY, 31,8 x 700mm, Carbon, Black
22 Mostek, Z, FL1.0 31,8 x 90, angle down, Alu alloy, Black
23 Klamki hamulcowe, Shimano XTR Hydraulic levers, Silver

IM Gdynia 70.3Kiedy kończy się sezon sportowy pojawiają się demony. Prosta sprawa. Czipsy, piwo, słodycze, cukierki, wafelki, kawa, kawa, kawa, ciasto. Dużo mówi się o tym, że trzeba odpocząć, ale często ten odpoczynek to gruba rysa na życiorysie sportowca amatora. I trzeba potem nieźle posprzątać, żeby wyjść z tego cało. No i zacząłem sprzątać.

Na sezon 2017 jest nowy trener i dodatkowo ktoś zupełnie nowy w planie treningowym czyli Smentor. Ktoś kto podpowie zadba i przekaże swoje doświadczenie dalej, żeby było lżej, a może ciężej. Po dzisiejszej rozmowie utkwiło mi w pamięci jedno zdanie.

„Robisz, nie płacz – płaczesz, nie rób” – kwintesencja podejścia do sportu i życia.

A zatem nie płaczemy, bo jest źle. Tylko działamy, żeby odpalić rakietę.

Nowy trener, nowy sezon, nowy mentor. Oj będzie się działo.

Sezon 2012 – okiem MFM

No to czas najwyższy się podsumować. I pokazać co z tego wszystkiego wyszło.
A było tak.

Po zakończeniu sezonu nastąpiła zmiana trenerów. Otóż odszedłem z Icoach i zacząłem szukać kogoś nowego. Tak się złożyło, że postanowiłem napisać do Artura Żero, który też startuje w tych samych cyklach maratonów co ja. Typowanie okazało się pozytywne i współpraca ruszyła z kopyta. Duuużo czasu poświęciłem na trenowanie swojego ciała przez zimę. Bieganie, siłownia, basen, trenażer. Wokół tego kręcił się mój amatorski żywot. Nie było łatwo pogodzić pracę, życie rodzinne z treningami, zwłaszcza wielogodzinnymi.

To był także sezon, kiedy po raz pierwszy skorzystałem z możliwości zgrupowania w ciepłych krajach. Właściwie w ostatniej chwili zdecydowałem się na Chorwację z Bike Academy. O ile miejscówka była bardzo ok, o tyle organizacja przedsięwzięcia już średnia. Korzyść to przejechane prawie 900km w tydzień, poznanie nowych kolarzy z którymi mam kontakt do dzisiaj. Minus to cała reszta o której nie ma co wspominać.

Legionowo – Poland Bike – pierwszy start. Początek sezonu, a tu piękne słońce. Było cudnie. Spokojnie startowałem z ostatniego sektora, żeby po chwili poczuć, jako mocno mogę depnąć. I tak na krótkim dystansie zrobiłem całkiem fajny wynik.
Legionowo Poland Bike 2011

Otwock – Mazovia – Kilka tygodni później pierwszy start w cyklu Mazovia zapamiętałem bardzo źle. Otwock przywitał mnie mrozem, śniegiem i bólem. To był najgorszy start w sezonie. Na szczęście później było znacznie lepiej.

Piaseczno – Mazovia – Pamiętam błoto, błoto i błoto. Po raz pierwszy zastosowałem nowe podejście do startu, które o dziwo się sprawdziło. No i też wtedy poznałem Krzyśka Sieńskiego z SK Bank, z którym ścigałem się przez cały dalszy sezon.
IMG00218-20120415-1352

Nowy Dwór – Twierdza Modlin – Poland Bike– Do samego wyścigu podszedłem bardzo spokojnie i z dość dużym luzem. Efekt był taki, że po kilku kilometrach mogłem kręcić naprawdę mocno. Zupełnie nie zdawałem sobie sprawy z mocy jaką miałem. A to dało bardzo dobry wynik o którym niestety dowiedziałem się dopiero w domu, bo rozładował mi się telefon. Na metę wjeżdżałem na pełnym luzie i nawet nie zdawałem sobie sprawy, że jestem w czołówce – To było pierwsze pudło w nowym sezonie – 3mc M3.
Twierdza Modlin 2012
medal

Chorzele – Mazovia – Start dzień po dniu, ale z dobrym nastawieniem. Jazda była lepsza niż rok temu, a trasa bardzo ciekawa. Jakoś nie mogłem wykrzesać z siebie jakiejś wielkiej energii, ale nie było źle.

Olsztyn – Mazovia – Wyjazd połączony ze startem w zawodach. Trochę słabo było z pogodą. Staliśmy w sektorach i było mi już wtedy bardzo zimno. A dalej to już było błoto, mokro i ból pleców. Pod sam koniec trochę odżyłem i nawet wygrałem finisz z Krzysiem Sieńskim, o całe 0,0001 sek. Było zabawnie. W 2013 nie wybieram się tam ponownie.

Legionowo – Mazovia – Trochę chyba z nudów wybrałem ten start bo blisko. A to jednak była pomyłka. Rower był po pełnym serwisie. Nówka sztuka, za mało chyba wyśmigana. Trasa płaska i do obrzydzenia niebezpieczna. A to za sprawą braku elementów technicznych. Jedynie co pamiętam, to seria upadków, wypadków, karetek itd. Mi jakoś się udało bez upadku, ale też zaliczyłem pierwszą poważna awarię łańcucha. Strata czasowa ogromna. W 2013 się nie wybieram.

Długosiodło – Poland Bike – Też niedaleko domu, więc pojechałem. Pogoda lepsza niż ostatnio, więc też lepiej mi się jechało. Jednak na tym maratonie nauczyłem się, ze kolarstwo to nie praca zespołowa. Człowiek, który cały czas trzymał się moich pleców przez cały start, pod sam koniec wyskoczył przede mnie. Uznał, że tak można. Słaba sprawa. Dobrze, że czołówka mega z Mazovi się pojawiła, bo inaczej byłoby kiepsko. A tak mce 5 w M3.
Długosiodło Poland Bike 2012

Nowe Miasto – Legia MTB – Pojechałem dla odmiany na cykl, którego w ogóle nie znałem. Bardzo miło wspominam. Za start dostałem fajne gadżety kolarskie i ogólnie atmosfera bardzo mi odpowiadała. Trasa miała dwie pętle po 21km. Na pierwszej śmigałem równo do przodu, na kolejnej wyprzedzałem ile się dało. Efekt to 14 Open i 3 miejsce M3. Kolejne pudło w sezonie. Szkoda tylko, że dostałem dyplom zamiast pucharku. Gdybym wiedział, to bym jeszcze mocniej jechał. No właśnie, jeszcze mocniej.
Legia MTB 2012

Wyszków – Poland Bike – Trasa kiepska i głównie po asfaltach. Pod koniec był podjazd pod skarpę, który kosztował mnie zejście z roweru. Takie właśnie MTB na Mazowszu. Słaby start. 19 Open i 7 w M3.
Poland Bike Wyszków 2012

Lublin – Mazovia – Wiedziałem co to za trasa, więc wiedziałem jak pojechać. Nie spodziewałem się tylko, że mogę tak mocno i konkretnie. Pojawiły się wtedy pierwsze objawy dobrej formy. 66 Open i 25M3 na Mega.
Mazovia Lublin

Głuszyca – Bike Maraton – Pierwszy w życiu maraton MTB w prawdziwych górach. Było fantastycznie. Nareszcie rama Sworks pokazała na co ją stać. Geometria jest dostosowana dokładnie pod jazdę w takich warunkach. Było fantastycznie, a też wynik jak na pierwszy maraton górski niezły -102 Open – 32M3. Zdjęcia i przeżycie czegoś takiego coś wspaniałego.
_MG_9083

Supraśl – Mazovia – Fajne tereny, super towarzystwo, ale na odpoczynek. Dzień wcześniej zrobiliśmy sobie wieczór pogadanek i piwa. Następnego dnia nie chciało nam się startować, tym bardziej że temperatury powyżej 30 stopni w cieniu nie nastrajały pozytywnie. Jednak pojechałem. Było strasznie. Już w sektorze umierałem, a na trasie brakowało mi wody po 20minutach. Gorąco mi było do takiego stopnia, że prawie opadłem z sił. Wynik na Mega też jeden z gorszych. Pogoda ma duży wpływ na start. 150 Open – 53 w M3
suprasl

Ełk – Mazovia – Bardzo lubię to miasto i tę trasę. Jest fajnie zróżnicowana w podjazdy, piaski, lasy itd. Jest gdzie pojeździć i zawsze czuje, że w tym czasie mogę pokręcić mocniej. No i jakoś się udało 82 Open – 32 M3

Orzysz Mazovia – Start dzień po dniu i już wiedziałem, że to nie dla mnie. Nie chciało mnie się, tak po prostu. Więc pojechałem na krótki dystans Fit. Jeden z lepszych wyników na Mazovii w sezonie, ale słaba punktacja prawie kosztowała mnie utratę sektora. 36 Open – 11M3.
orzysz

Radzymin – Poland Bike – Też jakoś słabo. Piaski, piaski, piaski. Jechałem jakiś przymulony. Zamulony, przepiaskowany. Ale spotkałem kilku kumpli. No i przez to fajnie było. Aha, pamiętam, że pojechałem na Max dystans, ale przy skręcie na Mini jakoś tak skręciłem, że musiałem zawrócić. Człowiek jest zamulony. 53 Open – 20 w M3

Skarżysko – Mazovia – Taki ten start niby górski, ale tym się różni od startów w górach, że nie masz czasu się rozgrzać na podjeździe bo takiego nie ma i musisz dać ogień od samego początku. Więc zagiąłem się i poleciałem niczym Embrajer. No i tak poleciałem, że w amoku startowym (pierwsze takie doznanie sportowe w życiu) zaliczyłem skręt na dystans Fit. No lipa totalna. Może i krótko się jechało. Może i szybko, ale nie tak jak chciałem. Ehhh. 29 Open – 8 M3 (Pierwsza 10tka)

Płock – Poland Bike – Na te zawody pojechałem wspólnie z trenerem. Atmosfera bardzo fajna. Kupa znajomych. Czułem, że noga dobra, więc ciąłem ile się dało, a dodatkowo wyostrzony zmysł szukał strzałek, żeby nie skręcić na krótki dystans. Wszystko szło zgodnie z planem, dawałem czadu na maxa, ale jakiś typek, nie wiem skąd, bez numeru spowodował kolizję. Straciłem 10min, żeby wrócić do gry po znacznym OTB. Chętnie bym tego gościa dorwał i solidnie sprał. Ujechałem się na maxa, ale i tak wynik słaby. 68 Open – 26 M3. Ciekawe jakby to było bez wywroty.
Poland Bike Płock

Ciechanów – Mazovia – Pamiętam, że jak jechałem na start to dostałem mandat, bo tak się ładnie schowali w krzakach. Sam start był całkiem ok. Przez moment jechaliśmy z Iszym sektorem, ale na piachach ludzie się wykładali jak zapałki. No i trochę to nas spowolniło. Czułem, że jest moc. 84 Open – 36 w M3
ciechanow

Rawa Mazowiecka – Mazovia – Wiedziałem, że będzie szybko i krótko, bo nawet na Mega to jakoś szybko tam leci. Więc dałem czadu od początku z dobrym skutkiem. Dogoniłem niezłych zawodników i nie odpuszczałem i było super. Tylko tylko, okazało się, że robimy dwa razy tę samą pętlę, z powodu złych oznaczeń. No i co z tego, że była szansa na dobry wynik, jak słabo trasa była oznaczona. I sektor rozmył się we mgle słabej organizacji. 73 Open – 32 M3

Nowy Dwór – Mazovia – Ostatni start i byłem gotowy na wszystko, na ryzyko, na ogień. Niestety po starcie okazało się, że zmęczony jakiś jestem. Jadę szybko, ale mnie ciągle wyprzedzają. Na koniec okazało się, że oznaczenia na trasie są zniszczone i jedziemy pod prąd. Kilkadziesiąt osób zrezygnowało. Słaba organizacja na Mazovii na maxa. Oczywiście bez konsekwencji dla orga. Pierwszy nieukończony maraton.
ndm2012

NDM1

Kabackim śniegiem

Dzień po BGFit zrobiłem rundkę na trenażerze, dla sprawdzenia. Niespodziewanie dobrze mi się jechało, ale nie za długo, bo jednak dzień krótki a w weekend planowałem sobie pośmigać po lesie.

Tak też zrobiłem. Wyciągnąłem swoją wyścigową maszynę i postanowiłem jej pokazać jak wygląda las zimą. Co ciekawe od razu czuję, ze ustawienia mtb powinny ulec zmianie, ale póki co nie mam czasu na gmeranie przy sprzęcie kiedy za oknem tak szybko słońce znika. Owszem, są takie istotny co nocą jeżdżą, ale w nocy to ja śpię.

Co do samej jazdy to miałem na początku mieszane uczucia, a to za sprawą mokrego tyłka. Błotników jakoś nie zamontowałem bo jawi mi się to jako totalna potwarz dla Sworksa. Nie wyobrażam sobie, że kiedyś nastąpi taki dzień że Spec będzie robił za zabawkę na ścieżki rowerowe. No nie bardzo. Brnąłem więc w ten mokry śnieg, zmieszany z mokra ziemią i czułem jak powoli przecieka i nasiąka wodą ubranie. Ale jak już wyjechałem to wracać przecież nie będę, tym bardziej że przede mną pojawił się ojciec z synem, także na rowerkach ale takich trekkingowych i sobie spokojnie jechali. No to już byłby wstyd gdyby zawrócił.

Jak już wjechałem do lasku, okazało się, że śnieg jest twardy, a gdzieniegdzie po tym mniej twardym jest lód i zaczeła się zabawa. Ktoś jakby mi domontował różnej wielkości ciężarki do rogów kierownicy i ta tańczy sobie w najlepsze.

Z początku było ciężko i uważałem, żeby nie glebnąć, ale sam przejazd traktowałem jako techniczny z elementami kondycyjnymi, głównie walki z zimnem. Walka nierówna, szala zwycięstwa raz przechylała się na stronę natury, a po chwili zdobywałem przewagę. Po około 30 minutach zaciętej walki pokonałem grawitację łapiąc właściwy tryb jazdy. Okazało się, że im szybciej tym lepiej mi idzie. Więc cisnąłem sobie mocniej. Jak mocniej to trudniej hamować, ale w sumie po co hamować, jak z hamowania to tylko gleba może być. Jak już także to opanowałem to zrobiłem sobie przerwę na fotkię. Coby dowód był, że zimą Kabacki objechać też można.

Na koniec przejażdżka była już o wiele przyjemniejsza, aż zachciało mi się mocniejszych przejazdów w lesie, driftowania na zakrętach i takie tam. Jednak jak sobie pomyślałem, że mógłbym się wykąpać w tym żwirkowym błotośniegu, to mnie się jakoś odechciało tych zabaw. Ale to w sumie plan na dalsze dni takich przejażdżek. Założyć grube spodnie i dawaj w śnieg, z wywrotkami. Zabawa pewnie jest super. Tylko inny rower by się przydał, taki lekko zdezelowany. Bo ten jak widać poniżej to trochę już jest umęczony.

Body Geometry

img_0216W końcu zdecydowałem się na zrobienie dopasowania swojego rowweru do tego jaki jestem długi i szeroki. Całość zajmuje kilka godzin, wiele czasu zajmuje mierzenie poszczególnych elementów ciała kolarza i dopasowanie do właściwej pozycji w ruchu. Wszystko widać pięknie na ekranie podczas jazdy. Teraz przede mną czas zakupów, bo zmianie wymaga siodełko, kierownica mostek. Moim zdaniem przed zakupem szosy, każdy powinien coś takiego zrobić. Dzięki temu można zaoszczędzić niepotrzebnych wydatków i uniknie się wielu problemów z kontuzjami. Zwłaszcza jak się dużo jeździ na szosie, chociaż dopasowanie robią też do MTB. Ja robiłem w AirBike, ale spodziewam się, że jest kilka osób, które w Polsce potrafią coś takiego wykonać, plus do tego jest takie studio w Krakowie.

Powrót do korzeni i plany na 2012

Dłuższa przerwa w pisaniu nie jest dobra, dlatego wracam do pisania o swoich planach i doświadczeniach związanych z trenowaniem do kolejnego sezonu. Czas zabrać się do solidnej pracy i wytężonego treningu.

Parę zmian już poczyniłem jeśli chodzi i przygotowania i teraz czeka mnie sporo do zrobienia jeśli chcę odpowiednio zaprezentować się w kolejnej edycji maratonów z charakterem i mtb.

Mój plan na ten rok jest dość prosty. Utrzymać poziom z 2011 roku, przejechać cykl Mazovia MTB z dobrym wynikiem w klasyfikacji generalnej, walczyć o dobre miejsce w sekcji Marketing i Reklama o ile będzie kontynuacja tej dodatkowej grupy.

Ciśnienie w tym roku mniejsze, bo w 2011 już byłem na podium. III miejsce w klasyfikacji generalnej Marketingu i Reklamy dało mi dużo satysfakcji, koszulka finiszera także. Ale człowiek to takie zwierzę, że chce więcej, lepiej, przyjemniej. Więc zdecydowanie poza Mazovią w tym roku stawiam na Bike Maraton. Minusem jest odległość od Mazowsza, ale cóż. Moim zdaniem warto pojechać na kilka edycji, żeby zobaczyć o co chodzi w tym innym ściganiu.

W planie mam też zmiany sprzętowe. Na bieżąco dam znać jak się wszystko będzie układać.

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑